piątek, 4 czerwca 2010

dzieci moje










People didn’t want to believe that they could be healthy in the morning
and dead by nightfall, they didn’t want to believe that.*

William Sardo







taką swobodę miały w worku
jak koty ciekawe świata
niesione na sprzedaż
przedwcześnie
skazane na wieczne nieoddanie
nie trafiły na grunt podatny
ani w obce ręce

uczepione prześcieradła
w naśladownictwie wymarzonych skurczów
czekały na zabawę w bębnie
aż uschły z tęsknoty
po z góry przegranej walce
o życie

poza rozkładem pociąg
o świcie
zatarte łożysko
w pralce
nie topi się ślepych kociąt
nocą






*
kto o poranku rześki
zechce uwierzyć
że umrze po zmierzchu
(żołnierzyk?)

niedziela, 16 maja 2010

w święto bakmana narecznice nie karmią patyczaka




bubble girl dedykuję







I weźmiesz z barana tłuszcz i ogon, i tłuszcz pokrywający wnętrzności,
i płat tłuszczu, który jest na wątrobie, i obie nerki
i tłuszcz, który jest na nich, i prawe udo
Księga Wyjścia 29:22









wieczorem faszerowana
gruszka miłosna
pieczona łopatka jagnięca
od rana
poronna choroby postać
pożar serca

nie lepiej było za ojcem krewkim
założyć ciepły sweter z wełny merynosa
odżywiać się pod kloszem
niczym david vetter
albo jak baruch spinoza wytwarzać soczewki
w panteizm wierzyć szczątków ofiary pesachowej
nie wyżerać z talerzy
pamiętać co spotkało rachel
popularną autorkę książek o rosole
znaną ze zgagi żyć zdrowiej
przerobić słowiańską dolę
psiankowatą karmę na paszę
dla ofiarnych owiec

sobota, 15 maja 2010

kolejna kolejka wąskotorowa





Y para el cruel que me arranca
El corazon con que vivo
Y para el cruel que me arranca
El corazon con que vivo
Cardo ni ortiga cultivo
Cultivo la rosa blanca*









podobno się wykoleił
przestał odczuwać pociąg
i pije coraz więcej

żeglarzom szklanki nie przyklei
pobudki nie wybije nocą
odpoczną ręce

nie mieści się wierzchołek wzrostu
w tunelach
przykre to ale proste
marzeń się nie wybiera

guantanamera

a jeszcze się kolebie
życia chęć
choć nęci ulga w niebie

zaśpiewajmy więc
guajira guantanamera









*I dla okrutnika który wyrywa mi
Serce, z którym żyję
I dla okrutnika który wyrywa mi
Serce, z którym żyję
Nie hoduję karczocha ani pokrzywy
Hoduję białą różę

piątek, 16 kwietnia 2010

ejektamenty

Fot. AP Photo/Brynjar Gauti 2010-04-15










plaga zamiast plaży
egipska
zamknięta przestrzeń
pies niczego nie bierze do pyska

psa też wziąć nie chcą
w następstwie wydarzeń
sprawdzam obecność
wykwity na twarzy
jest żałoba
nie wrzeszczę

normalnie
drapie w gardle
piroklastyczne powietrze

sobota, 10 kwietnia 2010

Orzeł wylądował *



A on rzekł mu:
Zaprawdę powiadam tobie, dziś ze mną będziesz w raju.
Ewangelia wg św. Łukasza (Łk 23:43)








nie będzie niemiec pluł
a ruski rozkazywał
ja najwyższy zwierzchnik
sił zbrojnych
do ciebie mówię
ląduj







* Jack Higgins

piątek, 9 kwietnia 2010

Siekierki

Max Sauco







u sąsiadów nie rozumiałem co znaczy drzeć koty
przed pierwszym rozdarciem
następnego babcia spaliła w kuchni przypadkiem
kiedy dziadek wołał na steczkę z braku wody

podlewanie nie pomagało babci fajerkom w oczach
mnie było nieporęcznie z dużym wiadrem
ogród był marny i mogłem rozrywać tylko żaby

z wychodka często wyrastały chwasty
nie było środków i nawozów
krzewiły się maliny panoszyły kury
dopóki dziadek nie odgrodził
niestety kąpał sukę w parotce i miał wylew
po tym

wszyscy zapomnieli o kotach
gdy dziadka trudniej było golić a jeszcze ubrać
długo nie chciał rozmawiać
myślę że przez szacunek dla babci

na siekierkach tylko jajka były ciepłe
może nie jak kot gorące
ale zawsze pociecha

okazało się że stygły szybciej od dziadka
lecz babcia dążyła piec racuchy później już na gazie
jakby ktoś węglową kuchnię przeklął

w zimie i tak musiałem przynosić węgiel
chociaż dziadkowi było wszystko jedno

sobota, 16 stycznia 2010

coraz bliżej święta

pyszny i orzeźwiający napój tak dobry, że Bóg by nim nie wzgardził
John Stith Pemberton















ogłaszam
świąteczny koncert życzeń
takie prywatne piekło

szczelna rogówka
nieprzemakalne źrenice
a w sercu ciepło
jak w psiarni

bez gazu
syczy
palnik

nie ma jazzu
będzie kolęda
cool

i tylko pies na mnie nie szczeka
wiosny doczekam
jemiołę wywiozę na cmentarz

cały ten ból