sobota, 15 września 2012

kalendarz na cmentarz




od kiedy czytam hłaskę
mam satysfakcję że urodziłem się
dwadzieścia jeden lat później

od kiedy czytam
ósmy dzień tygodnia
jestem wdzięczny babilończykom

od kiedy
mam w diariuszu same poniedziałki
nie dzielę się słowem na niedzielę

wszystko się odkłada
by się rozłożyć
ad kalendas graecas


niedziela, 15 lipca 2012

Michała pamięci wesoła piosenka

Småbruk med campingplass og strandlinje mot Glomma


Villemann gjekk seg te storan ĺ,
Hei fagraste lindelauvi alle*
ludowa pieśń norweska




opuszczona stua zastawiona piwem
Świdrowatemu płacz usztywnił szyję
a my agresywni jak dzieci niczyje
już chcieliśmy sypać nad rzeką mogiłę

kiedy cię grzebano inne światy śniłem
mogę się domyślać że trochę przytyłeś
zawsze przesadzałeś z tym mazurskim stylem
milczeliśmy razem a ja się godziłem

chociaż nie wiem Miśku gdzie ty teraz żyjesz
wciąż szumi mi Glomma i znów z tobą piję



*Villeman poszedł nad rzekę
do lipy najpiękniejszej spośród drzew













niedziela, 8 lipca 2012

pani puri i pan masala


Zapaliczka cuchnąca, zakrzewka cuchnąca, asant cuchnący
 (Ferula assa-foetida)
Franz Eugen Köhler w "Köhler's Medizinal-Pflanzen"








ona to naprawdę świetna gospodyni
zawsze dodawała anticol do zupy

a on uporczywie myślał że smrodzieniec
znaczy czarcie łajno bo tyle jej przywiózł
kolorowych przypraw z indyjskiego sklepu 
że asafetyda tkwiła między nimi

skandynawski klimat niezwykle mu służył
tam popijał piwo bez pąsów na twarzy
z tęsknoty kupował dżinsowe sukienki
do spiżarni żony różne ingrediencje 

choć przez mszyce nie miał pamięci do roślin
po ścianach sypialni pełzały robaki
nie niosła wytchnienia pyszna kuchnia kryszny 
kiedy sam się widział inną formą białka

teraz nawozimy rośliny dla miśka
na domowy obiad jest nam nie po drodze
koleś na cmentarzu zapytał dlaczego
nie lubimy kminu i mamy niesmaki




* Miśkowi

czwartek, 7 czerwca 2012

błędnie zwana meteorem

On i spadająca gwiazda  Witold Masznicz


Świecę o małym korpusie, położonym w pobliżu jej dolnego końca i długim górnym cieniu, pojawiającą się w trendzie wzrostowym, nazywamy spadającą gwiazdą. Długi górny cień informuje, że choć ceny rosły w trakcie sesji, to bykom zabrakło sił

  

  
*
patrz spada gwiazda
weź mnie za rękę kochanie
pomyśl życzenie

ale jazda
sranie w banie
pierdolenie


**
nie podwieszany sufit sąsiada
i nie sąsiadki pantalonada
chociaż opadły szybko majtki
bo właśnie dostarczono kwiatki

powiąż kretynko koniec z końcem
komuś się oberwało słońce

wtorek, 5 czerwca 2012

rozważnie

Marta i Leszek - fotografia Rafała Babczyńskiego





idź na stronę
dwa trzy cztery palce
zanurzone

pójdę dojdę będę
w walce
na rozkaz piechota morska
tonie

postać obarczona błędem
nie popada w atonię
popadia przed popem w skłonie
prosi uwierz bierz mnie
jak zwierzę julię na balkonie
z maszkaronem
rodeo

romeo
wstąpił na działo
umowa o niechciane dzieło
tyle się widziało nie chciało spłynęło
w odmęt

weź w ręce godne
choćby przez spodnie
pochwyć daleko od trasy od szosy
od pochwy
mlecz pokrył tarasy melasą
złotem
na wieczność miecz obusieczny
ciecz

leży pokotem
ciało stałe nietrwałe
słowo lotne bezpieczne
jak gaz bojowy
pływa

ryba
psuje się od głowy
dogorywa
w spazmach ektoplazma
wspaniale obraca się talerz
czuj duch

nie czuję nóg
kocham
się na prochach




środa, 23 maja 2012

tenebryzm

obraz obyczajów wypada fatalnie
Pietro Aretino

Judyta odcinająca głowę Holofernesowi

Nawrócenie Marii Magdaleny

Święta Katarzyna Aleksandryjska


uporczywie się zdarza
że widzę inaczej
za każdym razem na prześcieradle
płótna caravaggia
i mam patchworki pod oczami
od kolorowych nocy z fillide melandroni

pod poduszką
żywoty kurtyzan pobudzają wyobraźnię
koncert życzeń kalejdoskop

chylę głowę przed judytą
ścina kwiat pomarańczy z nawróconą
marią magdaleną ekscytuje piękna katarzyna
odporna na łamanie kołem

i nie wiem
czy biczowanie wskrzesi łazarza
czy zmienić mam łóżko
w którym niewygodnie
śpi się uwielbionej

żonie





Obrazki - Michelangelo Merisi da Caravaggio

sobota, 19 maja 2012

wbrew pozorom

foto - Renata Orlińska





nie jestem panem sromu
i marzę

by listonosz nie dzwonił
lecz zawsze pukał przynajmniej dwa razy z rzędu
rozbieram konia żeby na oklep przez błonia 
popędzić z wiarą iż pan balcer zaprosi do brazylii
albo upojny tydzień spędzisz na pewnych nogach
i szeroko w kroku aż swędzi z panem biegankiem
w abisynii upodobanie do surowego mięsa jest rzeczą
zupełnie naturalną jak polski hydraulik z kluczem
francuskim i szwed z lindshammar któremu seks
wymknął się spod kontroli celnej dłoni zawdzięczasz
poklask w tajemnych miejscach choć nie jesteś modelką

ani panią jeziora
królewno

bądź ze mną  







Italikami: Maria Konopnicka & Marian Brandys