sobota, 3 marca 2012

miś


Herostrates i latający dywan

Dariusz Skitek


śmierdział jak zatęchły dywan

bywa
grizli się zamyśli z rybą w pysku
zalśni łuską pluśnie
czar pryśnie jak uśmiech
i ułudna bliskość

a ja w gawrze na zawsze 
bo chłód mam w sercu
nie człapiąc inochodem
jestem innowiercą
wrzodem

na zdrowym ciele społeczeństwa
bez malowanych wrót
klęska
iluzoryczny cud
dżin bez butelki sezam bez hasła  
nie wierzę w cuchnący kobierzec
pożytek ze mnie żaden alladyn
któremu lampa zgasła


sobota, 25 lutego 2012

corocznie

konsekwentnie celebruję szczenięce lata *




od nowa życzą mi wszystkiego
co trudno dostępne
przez co gorsze
jest i droższe
a mnie nie trzeba więcej

co z tego
że nie zjem kanapki z dorszem
zgłodniałym psom
pozostawiam kroki przestępne
przecież namiastki są
świeże i chętne
poznać moje lata przestępcze
pozwolą wspomnieć namiętnie
czarniaka à la łosoś w puszkach
nie trzeba więcej

przepiękna dobra wróżka
radzi okład
z młodej piersi się wyrwało
serce ciało i wszystkie ręce
na pokład
czy mało
że w kuchni nie ślepi
garnki lepią
wątłusz i ślepior
ciągle lotem bliżej a cukier krzepi
po staremu nie mam problemów ze sterczem
nie trzeba więcej




* Melchior Wańkowicz

poniedziałek, 13 lutego 2012

z umiłowania piękna

Kwiaty we włosach potargał wiatr
Janusz Kondratowicz






struna mi w ukulele pękła
i nie chce skakać pchła
po futrze po sznurku na jutrznię
na godzinę czytań idzie zima zła
bez pytań ile kropek ma biedronka
rozłąka na pomostach pieski małe
dwa w porostach we mgle fale
włosów suchych

ruchy kurwa ruchy

znam się na tym
ruda wydra na wydmach
przy życiu trzyma turzyca
w bezruchu chrobotek kłopoty
przy blasku księżyca kwiaty
zła za ucho lok w sosnowym borze
smutno mi boże
krówki niedojone ryczą
ptaszek naszej pani
na bani niby zwykły owad a głowa
pęka z umiłowania piękna

sny o mazurach
kwiaty we włosach bzdura
hawaje dla jajec blichtr subkultura
kicz

krzycz esteto krzycz

środa, 1 lutego 2012

nie wypędzajcie ze mnie duchów z dużymi cyckami






nie przywiązuję wagi do drogi
krzyżowej zapamiętałem jedynie
chustę weroniki lubię
takie rekwizyty mogą więcej
obnażyć niż zasłonić
choćby spekulacje wokół marii
magdaleny której kość ramieniową
oprawiono w srebro a anthony
federick agustus sandys namalował
ją bez niej rudą niczym modelka
jamesa whistlera i w litościwie narzuconej
chuście przy czym nie zadbał
o właściwe proporcje dobór kolorów
a także historycznie uzasadnione
motywy ilustratorom wiktoriańskim
w kwestii upadłości przyświecał
model kobiety a nie chrystus
słaniający się pod krzyżem zresztą
wtedy słońce nigdy nie zachodziło
nad imperium rozwinęła się prostytucja

nie zaprzątam sobie głowy całopaleniem z filmu
joanna utkwiła mi w pamięci wyłącznie
urszula grabowska i jej przepiękne
piersi kiedy ingmar bergman wyśnił
kobiety w pokoju czerwonym jak maforion
marii magdaleny nie było jej jeszcze na świecie
co negatywnie zaważyło na wizerunku piety
przeniesionej w realia skandynawskie

nie będę przysięgał
na krzyż że nie myślę
o kobietach skłamałbym
często słyszę szepty w nocy
a za dnia krzyki

wielka orkiestra świątecznej pomocy




czy pamiętasz jeszcze
synku
jak dzieci z kapusty
potrafią wrzeszczeć
pomocy
we mgle na tle szaleństwa patchworków
w osiemdziesiątym szóstym
rzecznik rządu chciał wysłać koce
bezdomnym w nowym jorku
w nowym roku na rynku
strzelały petardy i race
a tatuś stracił pracę
niemądrze
za picie jagodzianki na kościach
w dziewięćdziesiątym trzecim
jurek owsiak
zaczął zbierać pieniądze
na chore dzieci

tatuś był wcześniakiem w czasach
kiedy nikt nie zapobiegał
retinopatii
zielone wody płodowe
przyjęto za dobry omen
mówiono niech hasa po lasach
z sierpem biega i nasięźrzałów natnie
dziwożonom

rozwiódł się z żoną i chodził z kwestą
chciał dyrygować wielką orkiestrą
dla siana
złoty róg i czapkę z piór
zawinął w koc od urbana

odetnij synku sznur

poniedziałek, 19 grudnia 2011

zakazane piosenki: autoportret z prezydentem

 
 
Nasza ziemia nie kwitnie *


gdybym był człowiekiem
plastikowym wieszałbym na sznurkach
wędzone śledzie
też chętnie rolling stonesów słucham
choć nigdy nie grałem dla ciebie
ani w innych sztukach
o nadwełtawskiej biedzie

michael leigh pisząc o dewiacjach velvet
underground
nie przewidział
że walt powers który zastąpił lou reeda
spadnie ze schodów i złamie szczękę
a ty zaprosisz zespół w oryginalnym składzie
żeby wystąpił w pradze

moc bezmocných

zęby zostały na scenie zanim z krat wyrwano
obie award za powiadomienie
o przesłuchaniach nocnych
rano

szkiełko kuweta kaligramy
już do innej bramki gramy
recenzja esej kilka sztuk
tu przyjaciel a tam wróg


my przecież się wcale nie znamy
i nie wiesz co mam na sumieniu
ktoś za mnie rozpostarł aksamit
w zacisznym muzycznym podziemiu



* Naše země nevzkvétá
Václav Havel

sobota, 17 grudnia 2011

zakazane piosenki: autoportret z williamem bonneyem

William H. Bonney (born William Henry McCarty, Jr.

 Billy the Kid

 Alias


Chcieliby cię wysłać w miejsce straceń, jednak do mnie się plecami nie odwracaj*

nie jestem ranczerem
więc się nie zaprzyjaźnię
z tobą jak john tunstall
co zresztą też było fikcją
nieważne
chcę tylko ustać
za sterem
po strzałach ślepą amunicją
po przemysłowych dawkach whiskey
opuścili mnie przyjaciele
wszyscy

nie jestem alias
za prezydentem w dallas głupio nie zginę
pod pseudonimem
nie będę
czytać etykiet na puszkach
z fasolką mam swoją po bretońsku
polską choć marzę o słońcu
toskanii w nevadzie słaniali się ciężej
ode mnie ranni zechcę się w końcu nie obudzić
w zimnym łóżku łatwiej stężeć
dla ludzi

chińska pralnia cela komin
nie zabija niewidomych
cylinder fular surdut płaszcz
elegant że z nim konie kraść


w wychodku nie chowam broni
pogodę mamy bezwietrzną
nietrudno bydło przegonić
inną żyjemy ucieczką




 *  Up to Boot Hill they'd like to send ya
Billy, don't you turn your back on me
Bob Dylan
( Billy 1: Pat Garrett And Billy The Kid )